Kruche ze śliwkami na szczycie, czyli jedzenie w terenie

Dziś zapraszam na wycieczkę po mojej dalszej okolicy…

Zaczęliśmy od wygodnej Doliny Chochołowskiej, miałam się tam udać już wiosną kiedy wyścielona jest dywanem szafranu, jednak nie udało się tego zrealizować.
Dolina przywitał nas pięknym słońcem i niskim poziomem ceprów, podobnych do nas samych :)
Zafundowaliśmy sobie przyjemny spacer z ciekawostkami przyrodniczymi, a podczas całego marszu wyrastały z lasu skały przyozdobione zadziornie chmurami.

Na szlaku warto zatrzymać się na chwilę i zobaczyć wywierzysko. Z wyglądu przypomina jeziorko, jednak jak na zapaleńca po ochronie środowiska wypada wiedzieć co to za osobowość.
Za Skałą Kmietowicza wystarczy odbić w lewo, ścieżka zaprowadzi do punktu obserwacyjnego nad Wywierzyskiem Chochołowskim. Wody wypływające z wywierzyska pochodzą z systemów krasowych (woda powyżej ginie pod ziemią w miejscu zwanym ponor, aby następnie wypłynąć). Krystalicznie czysta woda i bardzo zimna, piękna perełka :)

Dolina kończy się Polaną Chochołowka, wraz z Schroniskiem. Zachował się tutaj kulturowy wypas owiec i charakterystyczna zabudowa pasterska. Jak już wcześniej wspomniałam, polana znana jest głównie z krokusów, ale warto wybrać się tam nie tylko wiosną. Otwiera ona okna na szczyty i przedstawia zacne widoki. Dla fanów Janosika warto odwiedzić kaplice św. Jana Chrzciciela, kręcona tam była scena ślubu Maryny i Harnasia.

W tym miejscu kończy się wycieczka wielu rodzin, nas nie zadowolił tak krótki spacer postanowiliśmy wybrać się troszkę wyżej. Gdyby nie pomyłka szlaków dotarlibyśmy na Wołowiec, a tak był tylko Grześ. Ale i tak warto było!

Wyjście na szczyt trzeba było uczcić porządnym kawałkiem ciasta kruchego z śliwkami, tutaj przepis. Ciasto jest delikatne, natomiast świetnie sprawdzi się podczas wycieczek. Polecam wypróbować, szczególnie w górach ;)

Magiczny jest wpływ okoliczności na odbiór smaku i jakości jedzenia. Liczy się wszystko, począwszy od towarzystwa, przez nastrój, aż po otaczającą nas przyrodę. Nie zapomina się posiłku podczas wycieczki, kiedy wiatr zawiewa zapach żywicy a słońce muska nasze odsłonięte ramiona i nosy. Wiem, że żadne słowa nie oddadzą koloru nieba i soczystej zieleni zboczy górskich. Trzeba tam być, dzielić się zachwytem tylko z współtowarzyszem, a naturze pozwolić aby wpływała na doznania podniebienia.

Widoki piękne, to co naturalne jednak zachwyca zawsze podwójnie. Wycieczka dla mało wprawionych turysto-taterników była  bardzo przyjemna. Co prawda zamierzenie było zgoła inne :) Jednak podziwialiśmy dolinę z góry, a Wołowiec z odległości. Kiedyś go zdobędziemy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>